Małgorzata Musierowicz–“Feblik”. Recenzja książki.

Witajcie!

Po wielu próbach I dużo później niż zamierzałam, wysyłam Wam recenzję książki Małgorzaty Musierowicz zatytułowanej „Feblik”. Feblik – inaczej słabość, skłonność do kogoś lub czegoś. A skoro Małgorzata Musierowicz, to i Jeżycjada. Tak, bo „Feblik” jest właśnie kolejnym tomem owego cudownego cyklu, którego większość książek ja już czytałam po kilka razy. Wyjątkiem jest „Sprężyna”, którą raz czytała mi Mamusia, a potem jakoś nie odczuwałam większej potrzeby jak na razie, żeby do niej wracać, „Brulion Bebe B.”, którego również nie czytałam sama, oraz „MCDusia” i „Wnuczka Do Orzechów”. Te książki dopiero zamierzam w niedalekiej przyszłości przeczytać, bo wcześniej nie miałam okazji. Właściwie to chciałam się za nie zabrać w jakiejś przyzwoitej kolejności, jak tylko miałam tą możliwość, czyli zacząć od „MCDusi” a skończyć na „Febliku”, ale (oto przykład, jak wciągająca jest Jeżycjada), chciałam tylko na chwilkę zajrzeć, cóż jest głó1)wnym tematem, a raczej kto jest głównym bohaterem w „Febliku”, ale… przepadłam. Jak tylko otworzyłam tą książkę, przez godzinę nie mogłam się od niej oderwać, potem już musiałam, ale byłam na tyle daleko, że stwierdziłam, że nie ma sensu tego tak przerywać, bo i tak już mi niewiele do końca zostało.

Obecnie Jeżycjada jest troszkę inna niż jakiś czas temu, niektórych to zraża, ale dla mnie to jest normalne, świadczy o naturalności owej sagi i o tym, że i na Roosevelta 5 czas leci, dzieci rosną, a rodzice się starzeją, choć jakby w mniej szokujący sposób niż to ma miejsce niejednokrotnie w realu. Mimo zmian, jest to jednak wciąż ta sama Jeżycjada, wciąż Ci sami bohaterowie, wśród których czujesz, że jesteś częścią tej rodziny, względnie kimś z nich. Poza tym, mi przy książkach Musierowicz zawsze, nie ważne, który raz je czytam, chce się jeść, takie pyszne rzeczy oni zawsze jedzą, a druga kwestia, że nieważne, który raz bym czytała którąkolwiek część Jeżycjady, ze śmisznych epizodów zawsze chce mi się śmiać. Pod tym względem „Feblik” wcale nie różni się od innych części, strrraszliwie chciało mi się jeść (na szczęście Mamulka miała pierogi z kapustą i grzybami, chociaż o nich nie było mowy w książce, bo był akurat sierpień) i śmisznie też bywało, więc nie jestem skłonna zgodzić się z wieloma czytelnikami ostatnich części Jeżycjady, że to już jest zupełnie coś innego. To musi być coś innego, bo nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki, ale wcale jakichś wielkich różnic nie ma.

Miło było znów spotkać się z tą cudowną rodzinką, której nie da się nie lubić, a moja rozłąka z nimi trwała dość dlugo. Ze smutkiem patrzyłam na starzejącą się Milę Borejko, wciąż oczywiście tryskającą zdrowiem, błyskotliwą i jak zawsze bacznie obserwującą domowników, ale nawet bardziej nieobecną duchem niż zwykle, chyba, że mi się wydawało. Jako, że Mila jest moją ulubioną bohaterką, w każdym razie jedną z ulubionych, mam nadzieję, że dożyje setki, ale mimo, iż czuję się z nią bardzo związana, wolałabym już przeżyć jej śmierć niż żeby Jeżycjada przestała się rozwijać dlatego, że już dla niektórych czas umierać, a wiem, że niektórzy tak by woleli. No ale jak będzie to się okaże, bo nie nam o tym decydować. Z miłym zaskoczeniem obserwowałam Ignacego Grzegorza Strybę (syna Gabrieli i Grzegorza), którego podobnie jak Józinek… to znaczy Józef, bo on już nie jest Józinkiem, chociaż ja się do tego i tak nigdy nie przyzwyczaję :D skłonna byłam uważać za miągwę i raczej średnio lubiłam. Obecnie czuję do niego dużo większą sympatię niż niegdyś, chociaż i tak wolę Józefa. Dlaczego? trudno stwierdzić, chyba po prostu w realu też bym kogoś takiego bardziej polubiła, niż kogoś takiego jak Ignaś, który zresztą jest w tej książce głównym bohaterem, razem ze swoją koleżanką, czy też raczej dziewczyną – Agnieszką.

Dziwnie poczułam się na wieść o tym, że Laura jest w ciąży, chociaż raczej ten przekaz trudno nazwać wieścią. Mężatka? OK, pasuje mi, ale nie pasuje mi w ogóle na matkę. Bardzo lubię Laurę, chyba nawet bardziej niż Milę, a może nawet najbardziej z całej Jeżycjady, chociaż wiele osób może się w tym momencie zdziwić, w każdym razie na matkę mi ona nie pasuje. Oby nie utraciła swojej tygrysiej ostrości, bo będzie źle.

Bardzo miłym zaskoczeniem była dla mnie wybranka Ignacego, wyżej już wspomniana Agnieszka, która świetnie wpasowuje się w klimat rodziny Borejków i w ogóle jest bardzo fajną i myślącą dziewczyną, a oni do siebie pasują wprost genialnie.

A już jak z książek Gabrieli wybrała „Krystynę, Córkę Lavransa” polubiłam ją jeszcze kilka razy bardziej. Nie będę się rozpisywać nad samą fabułą, zresztą troszkę już i tak napisałam, w każdym razie chodzi tu o to, że Ignaś jedzie do swojej właściwie już byłej dziewczyny do Wrocławia, a w autobusie spotyka dawną koleżankę z gimnazjum – Agnieszkę, no a potem wszystko się toczy, jak musi, oczywiście bardzo ciekawie, książkę czyta się po prostu jednym tchem, ale o tym to chyba zapewniać nie muszę, a na końcu żałuje się, że to takie krótkie było, ale to też standard jeśli chodzi o Musierowicz.

Komu mogłabym ją polecić?

Książki Musierowicz czytają wszyscy, o czym łatwo się przekonać, wbrew pozorom nie tylko nastolatki, a nawet nie tylko kobiety: każdy, w każdym wieku znajdzie w Jeżycjadzie coś dla siebie. Są to książki, których trudno jest nie lubić, ja znam tylko jedną osobę, która nie lubi Jeżycjady. Są to po prostu książki emanujące ciepłem i optymizmem, ale nie takim, jakiego ja nie lubię, takim pustym i za wszelką cenę, tylko takim mądrym optymizmem. Są to książki takie same jak ich autorka (z którą nawiasem mówiąc kiedyś miałam szansę się spotkać i której dom jest pod wieloma względami bardzo podobny do domu mojej babci :)). Dlatego zarówno „Feblik” jak i Jeżycjadę w całości (jeśli istnieje w Polsce człowiek, który jej nie czytał i nie było to ze świadomego wyboru) mogę polecić absolutnie wszystkim, w pierwszej kolejności jednak tym, którzy lubią Jeżycjadę, a jeszcze owej książki nie czytali. To naprawdę piękna książka.

Oczywiście tradycyjnie zachęcam, piszcie, czy Was moja recenzja zachęciła, czy niekoniecznie, chętnie też poczytam Wasze opinie na temat Jeżycjady, jak i „Feblika”, jeśli już ową książkę ktoś czytał. :)

Na koniec jak zwykle cóś muzycznego, dokładnie tydzień temu minęły 52 urodziny Jacka Vreeswijka (którego nikomu z moich Czytelników przedstawiać nie muszę, bo ci, którzy odwiedzali mojego Klangobloga lub Drimolandię już jakiś czas wcześniej, wiedzą już o nim sporo, jak i o jego genialnym tatusiu, a ci, którzy jeszcze o tym człowieku nie słyszeli mogą sobie przeczytać moje poprzednie wpiski i się dowiedzą, jak im zależy :)). Od Jacka Vreeswijka to ja Wam już sporo pokazywałam, no ale cóś z okazji jego urodzin, czego jeszcze tutaj nie było, zawsze się znajdzie.

Pozdrawiam gorąco i życzę miłej lektury (zarówno tego wpisu jak i „Feblika”), oraz miłego słuchania Jacka. :) Aha, dodam, że ową piosenkę sam napisał, co nie jest takie oczywiste, bo sporo czerpie z twórczości swojego tatusia.

Jack Vreeswijk–Gull Är Död.
Reklamy

2 uwagi do wpisu “Małgorzata Musierowicz–“Feblik”. Recenzja książki.

  1. Ja też kilka książek „Jeżycjady” przeczytałam, niektóre u nas w grupie na zbiórkach się czytało. Mam w planach kiedyś przeczytać całą od początku do końca, ale najpierw muszę ostatnie dwie części jakoś zdobyć, bo ich nie mam.
    „Feblik” też bym chciała przeczytać. Jestem ciekawa jak się tam pozmieniało no i czy ta Agnieszka to ta sama, która była wspominana w „Sprężynie”. Bo tam też była jakaś Agnieszka i Ignaś też ją lubił albo może nawet się w niej zakochał.

    Pozdrawiam.
    Ala95

    Lubię to

    1. Jeśli chodzi o ostatnie książki Jeżycjady, znajdują się na skanowisku Serwisu WYpożyczeń Online, więc jeśli masz tam konto możesz stamtąd bez problemu ściągnąć chyba nawet całą Jeżycjadę, a jeśli nie, to radzę Ci tam konto założyć, bo się przydaje w życiu. :) i mogę Ci te książki rzucić w komentarzu Dropboxem czy jakkolwiek jak chcesz, zresztą nawet całą Jeżycjadą dysponuję w chwili obecnej.
      Tak, ta Agnieszka to ta sama, co w „Sprężynie”, tyle, że trochę się zmieniła i robi wrażenie.
      Pozdrawiam! :)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s