Po egzaminach! Aale ulga!!!

Witajcie!

Tak, dokładnie tak, jak głosi tytuł wpisu, odczuwam ogromną ulgę ponieważ w czwartek zdałam ostatnie egzaminy semestralne i na pół roku mam spokój! Jako, że jestem w liceum zaocznym, o czym już zresztą w Drimolandii pisałam, co semestr mamy egzaminy ustne z każdego przedmiotu, a z polisza, inglisza i matmy jeszcze pisemne. Poszły mi owe egzaminy całkiem nieźle, a w każdym razie ja jestem zadowolona. Z inglisza mam szóstkę! I to jest przedmiot, na którym najbardziej mi zależało i zależeć będzie w przyszłości, więc jestem bardzo z tego faktu szczęśliwa. Nie mówiłam na ustnym egzaminie ze szkockim akcentem, :D chociaż zamierzałam, bo to mnie odstresowuje, ale i tak się nie stresowałam, bo wiedziałam, że będzie gites, a wręcz, że pójdzie mi najlepiej i tak też się stało. Dlatego ograniczyłam się do brytyjsko-polskiego akcentu, żeby nie było, że wydziwiam. Jeszcze bardziej się cieszyłam, jak inna nauczycielka mi powiedziała, że słyszała od naszej babki od inglisza, że ja nawijam tak, jakbym się w Anglii urodziła i chociaż ja tak nie uważam, to jednak cieszę się ogromnie, iż się rozwijam i że to widać. Z resztą przedmiotów było przeciętnie, niemniej fajnie, wart uwagi jest również mój matematyczny sukces, sądzę, że gdyby Mamulka nie załatwiła mi korków z matmy, byłoby Tragicznie, a tak jest na trójki, więc po tym egzaminie byłam w euforii. Cóż u mnie poza tym? Właściwie nic szczególnego i wartego szczególnej uwagi się nie dzieje, może poza tym, że od weekendu piszę nowe opowiadanie, na które inspirację mam już od zeszłej zimy, ale dopiero mi jakiś większy i szerszy koncept w mózgu powstał, z tym, że i tak nie wiadomo cóż to z tego będzie i czy będzie w ogóle. Jeśli cóś z tego będzie to na pewno tutaj się pojawi. Poza tym czytam multum książek, słucham multum muzy, ale nie będę Wam tego wszystkiego recenzować ani pokazywać, na razie nic aż tak dogłębnie mnie nie ruszyło jak „Olaf, Syn Auduna”. A co do moich muzycznych fascynacji, to tak sobie ostatnio pomyślałam, czy nie lepiej by było, gdybym zamiast archiwów, wrzucała Wam jakieś mniejsze linki, ale częściej, no nawet po każdym wpisie i niekoniecznie do Dropboxa, tylko też np. do Youtube’a jak ostatnio. Ja ten projekt po prostu wdrożę w życie, a Wy stwierdzicie, co o nim myślicie i zobaczymy jak to dalej pójdzie. Książką, którą czytam obecnie jest „Wilczyca Z Francji” Druona, postanowiłam na jakiś czas zostawić wikingów i Skandynawię. I to by było w tym wpisie tyle, na koniec jak napisałam wrzucę Wam jeszcze jakiegoś linka.

Myślę, że skoro właściwie wciąż mamy jakby nie było okres świąteczny, to wrzucę Wam moją ulubioną świąteczną piosenkę, mianowicie „Christmas Secrets” od Enyi. Śmisznym zjawiskiem jest to, że ja słucham „Christmas Secrets” właściwie tylko w okresie świątecznym, jedyna wyjątkowa sytuacja była, gdy zapuściłam to sobie w Wielkanoc :D Wzięło się to stąd, że kiedyś tam, dawno temu, moja Mamulka powiedziała Olkowi, że nie słucha się kolęd ani świątecznych piosenek w innym czasie, niż święta i okres świąteczny. Ja to wzięłam bardzo serio i później jak poznałam Enyę, żałowałam trochę, że czegoś tak pięknego jak „Christmas Secrets” można słuchać tylko przez miesiąc z kawałkiem. I chociaż już od kilku lat wiem, że to nie jest tak, że absolutnie nie można słuchac „Christmas Secrets” przed świętami, to postanowiłam to kultywować w ramach tradycji, żeby się za tym stęsknić i potem z tym większą przyjemnością móc do tego wrócić. Ooo, jaki krótki wpis wyszedł! :D :D Poniżej link.

Enya–Christmas Secrets
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s